Studenckie wakacje

Studenckie wakacje

Moje pierwsze wakacje na Costa Brava to prawdziwie magiczne wspomnienia… Pojechałem tam wraz z grupą przyjaciół jeszcze na studiach. Musicie sobie to wyobrazić – 6 studentów renomowanej Politechniki, na kierunku właściwie bez kobiet, jadą na „Dzikie Wybrzeże’.

Mieliśmy jakieś kosmiczne wyobrażenie o tym miejscu, planowaliśmy odwiedzić każdy bar i klub na całym wybrzeżu, w każdej najmniejszej nawet mieścinie. Co prawda planowaliśmy też coś nieco zwiedzić, ale naszym głównym powodem do wyjazdu były właśnie szalone imprezy i tamtejsze kobiety.

Wyjechaliśmy na początku lipca, było wyjątkowo gorąco, nawet jak na lipcowe upały. Do Barcelony dostaliśmy się lecąc jedną z tanich linii lotniczych. Szybko znaleźliśmy dworzec autobusowy, z którego odjeżdżały autobusy do Palamos. Już na samym początku odczuliśmy, że jesteśmy w zupełnie innym świecie – zakochaliśmy się w tym portowym mieście i w tutejszych klubach. Ile mogliśmy – tyle zwiedziliśmy pierwszego dnia, za to pierwszej nocy zwiedziliśmy chyba wszystkie kluby jakie były otwarte na nabrzeżu. Tak świetnej imprezy dawno nie przeżyłem.

Następnym miastem w kolejce, jakie koniecznie chcieliśmy koniecznie zobaczyć było Blanes – chyba najsłynniejsza „imprezownia” w regionie. Wynajęliśmy pokoje z widokiem na tutejszy ogród botaniczny (świetny!) i szybko poszliśmy na solidny obiad do małej tutejszej restauracyjki. To był chyba jeden z tych wieczorów, kiedy uznałem, że zakochałem się w hiszpańskiej kuchni. Smaki jakie mieszają potrawy z Dzikiego Wybrzeża na zawsze zostaną mi w pamięci… A imprezy? jak to w studenckich czasach, każda wygląda trochę podobnie…

Aleksander 

Dodaj komentarz